Zanim wśród Polaków rozpowszechnił się zwyczaj strojenia choinek, niemal w każdym mieszkaniu, dworku czy chałupie można było podziwiać tzw. podłaźniczki. Ta rodzima ozdoba również była wykonywana z gałęzi drzew iglastych, a niekiedy z krótkiego, górnego odcinka drzewka, które wieszano odwrotną stroną tuż pod powałą. Całość ozdabiano ręcznie wykonanymi dekoracjami bądź orzechami, szyszkami i rajskimi jabłuszkami.
Wychowankowie 11-23 Hufca Pracy i BSIS „Tokarnia” w roku bieżącym postanowili reaktywować zwyczaj szykowania na święta podłaźniczki. W ruch więc poszły nożyczki, pędzle, farby, arkusze bloków kreatywnych oraz masa włóczek, sznureczków i drutów florystycznych. Młodzież tworzyła strojne łańcuchy, spersonalizowane bombki i szereg innych ozdób, które trafiły na gałęzie szkolnej podłaźniczki.
Naszym skromnym zdaniem wszyscy wychowankowie poradzili sobie z zadaniem znakomicie, a ich wytwory są dużo piękniejsze niż ozdoby produkowane masowo w azjatyckich fabrykach. Poza tym czas poświęcony przygotowaniu dekoracji spędzili we wspólnym gronie na pogaduszkach, żartach i opowieściach z życia wziętych. A takie wspólne chwile niekiedy cementują ludzkie znajomości na lata.
Autor tekstu: Przemysław Laskowski
Autor zdjęć: Przemysław Laskowski
Zdjęcia 1-4: Uczniowie BSIS „Tokarnia” podczas warsztatów.